Tatry - między światłem, a cieniem

Moje mocne postanowienie - zacząć więcej chodzić po górach - pomału zmierzało w stronę, w której nie chciałam go widzieć- w stronę kategorii postanowień niezrealizowanych. W końcu udało się wygospodarować trochę czasu i to w naszym najlepszym stylu, czyli na spontanie ;) Zerwaliśmy się skoro świt i ruszyliśmy, by uniknąć tłumów na szlaku. Trasa na początek niezbyt trudna - z Kuźnic przez przełęcz pod Kopą Kondracką na Kasprowy Wierch. Prognozy zapowiadały piękną pogodę. Do plecaka zapakowałam aparat z jednym szerokokątnym obiektywem, w którym akurat padł autofocus (nie pytajcie co się stało...). Stwierdziłam jednak, że to fajne, małe wyzwanie - ostrzyć ręcznie, a przecież w górach, gdzie wszystko jest nieruchome, to żaden problem... pod warunkiem, że nie wieje ;)

Rzeczywistość okazała się inna. Na górze wiał huraganowy wiatr, a niebo przesłaniały chmury, tylko co jakiś czas słońce było w stannie przebić się na moment. Toczyła się swoista walka pomiędzy cienością, a jasnością, cieniem, a światłem. Taka aura, mimo, że nie najłatwiejsza, zwłaszcza, że dysponowałam obiektywem z manualnym ostrzeniem, ucieszyła mnie. Przyjęłam z pokorą zimno i wiatr, bo światło tego dnia było magiczne.

 

O wschodzie


tatry    

tatry 10

Schronisko na Hali Kondratowej

tatry 2   tatry 2

 Na szlaku

tatry 2

 

tatry 2

 

tatry 2

tatry 11

 

tatry 2

 

tatry 2

 

tatry 2

 

 


Drukuj